Szyburski.pl – jak pozycjonuję stronę lekarza w kategorii YMYL gdzie Google stosuje najostrzejsze kryteria oceny jakości
Kiedy trafiłem do projektu szyburski.pl, wiedziałem od pierwszej chwili, że mam do czynienia z kategorią SEO, która rządzi się innymi prawami niż pozycjonowanie sklepu z elektroniką czy strony firmy remontowej. Strona onkologa radioterapeuta, specjalisty leczenia raka prostaty, dr. Michała Szyburskiego – to jest definicja YMYL w najczystszej postaci.
YMYL – Your Money or Your Life – to termin z oficjalnych wytycznych Google dla oceniających jakość treści (Quality Rater Guidelines). Obejmuje strony, których treść może realnie wpłynąć na zdrowie, bezpieczeństwo, finanse lub dobrobyt użytkownika. Google stosuje do tych stron znacznie surowsze kryteria oceny niż do stron w kategorii „hobby” czy „rozrywka”. Powód jest prosty i logiczny: błędna informacja na stronie z przepisami kulinarnymi to co najwyżej nieudane danie. Błędna informacja na stronie onkologicznej może opóźnić diagnozę lub skłonić pacjenta do nieadekwatnej decyzji zdrowotnej.
Trzy typy treści medycznych YMYL, gdzie ryzyko jest najwyższe: porady dotyczące diagnozy i objawów, informacje o leczeniu i lekach oraz treści dotyczące poważnych chorób takich jak nowotwory. Strona szyburski.pl obejmuje wszystkie trzy. To oznacza, że każde zdanie opublikowane na tej stronie musiało mieć merytoryczne uzasadnienie: odwołanie do wytycznych klinicznych EAU (European Association of Urology) lub NCCN (National Comprehensive Cancer Network), cytowania z recenzowanych publikacji naukowych lub odesłanie do uznanego źródła akademickiego. Żadnych ogólnikowych twierdzeń, żadnych nieuprawnionej interpretacji danych klinicznych, żadnych obietnic leczenia bez pokrycia w dowodach.
To nie jest przesada – to wymóg Google wobec treści YMYL SEO, który algorytm egzekwuje przez system sygnałów E-E-A-T. Kto go ignoruje, płaci pozycjami. Kto go rozumie – buduje trwałą widoczność w wynikach dla fraz, które dosłownie ratują życie pacjentom szukającym specjalisty.
Co znalazłem w audycie szyburski.pl — problemy specyficzne dla stron medycznych
Audyt szyburski.pl był jednym z bardziej wyrazistych przypadków, z jakimi się spotkałem. Strona wyglądała powierzchownie jak strona lekarza, ale pod maską techniczną i contentową czaił się zestaw błędów, który aktywnie blokował jej widoczność i – co ważniejsze – mógł narazić klienta na konsekwencje regulacyjne.
1. Keyword stuffing na niespotykaną skalę
Na stronie znajdowało się 280 nagłówków H2 i H3, z których każdy był wariantem tej samej frazy kluczowej. Nie było to przypadkowe niedopatrzenie – ktoś świadomie upychał frazy w każdym możliwym miejscu. Google od lat kara keyword stuffing, ale w kategorii YMYL robi to ze zdwojoną siłą, bo taka praktyka jest sprzeczna z zasadą dostarczania wartościowych informacji użytkownikowi. Zamiast 280 pustych nagłówków – strona potrzebowała 10–15 nagłówków z realną treścią merytoryczną.
2. ALT obrazka z ponad 120 słowami kluczowymi
Atrybut ALT jednego ze zdjęć liczył ponad 120 słów kluczowych wciśniętych w ciąg bez żadnej logiki gramatycznej. ALT jest dla Google sygnałem tematycznym, ale przede wszystkim jest atrybutem dostępności dla osób niewidomych korzystających z czytników ekranu. 120 fraz kluczowych zamiast opisu obrazu to naruszenie zarówno zasad SEO, jak i Web Accessibility Guidelines (WCAG).
3. Brak schema Physician i MedicalWebPage
Strona lekarza bez schema Physician to jak firma bez adresu w Google Maps – istnieje, ale Google nie wie co z nią zrobić. Brak danych strukturalnych medycznych oznaczał, że algorytm nie mógł jednoznacznie przypisać strony do kategorii medycznej z konkretnymi specjalizacjami, co przekładało się na gorsze rankowanie w niszowych frazach onkologicznych.
4. Brak E-E-A-T — zero informacji o kwalifikacjach lekarza
To był najpoważniejszy problem z perspektywy E-E-A-T medycznego. Na stronie specjalisty leczenia raka prostaty nie było ani jednej informacji o tym, kim jest dr Szyburski: żadnego tytułu naukowego, żadnej specjalizacji potwierdzonej dokumentem, żadnych danych o miejscu pracy, uczelni czy publikacjach. Google nie mógł zweryfikować ekspertyzy autora treści – w YMYL to dyskwalifikujące.
5. Meta description z obietnicami medycznymi bez pokrycia
Meta description zawierała sformułowania bliskie obietnicy skuteczności leczenia – rodzaj komunikatu, który narusza zarówno wytyczne Google dla YMYL, jak i polskie prawo regulujące reklamę usług medycznych (ustawa o działalności leczniczej i Kodeks Etyki Lekarskiej). Takie sformułowania nie tylko szkodzą SEO – mogą narazić lekarza na postępowanie dyscyplinarne.
6. One-page site bez podstron dla specjalności
Cała strona była jedną długą stroną główną. Brak podstron dla poszczególnych specjalności (radioterapia, leczenie raka prostaty, brachyterapia) oznaczał brak możliwości rankowania na frazy szczegółowe, które generują najwyższą intencję zakupową wśród pacjentów. Jeden URL nie może efektywnie rankować na dziesiątki różnych fraz jednocześnie.
E-E-A-T dla lekarza — co konkretnie wdrożyłem żeby Google traktował stronę jako wiarygodną
Framework E-E-A-T (Experience, Expertise, Authoritativeness, Trustworthiness) to nie marketing – to lista konkretnych działań technicznych i contentowych, które Google egzekwuje przez swoich Quality Raters i algorytm. Dla szyburski.pl wdrożyłem każdy z czterech filarów systematycznie.
Experience — Doświadczenie
Google od 2022 roku dodał pierwsze „E” do wcześniejszego E-A-T, kładąc nacisk na osobiste doświadczenie autora z tematem. Dla lekarza to najbardziej naturalny filar do zbudowania – problem polega na tym, że rzadko jest on udokumentowany na stronie.
- Sekcja CV z konkretnymi liczbami procedur – ile zabiegów wykonanych, od kiedy specjalizacja, w jakich ośrodkach. Liczby są kluczowe: „wykonałem ponad 500 procedur brachyterapii” jest silniejszym sygnałem E-E-A-T niż „jestem doświadczonym specjalistą”.
- Opisy przypadków klinicznych – zanonimizowane opisy przebiegu leczenia z zachowaniem pełnej zgodności z RODO. Pacjent czytający stronę widzi realne scenariusze kliniczne zamiast ogólnikowych opisów usług.
- Zdjęcia z miejsca pracy – sprzęt, sala zabiegowa, środowisko pracy. Autentyczne zdjęcia z opisem kontekstu klinicznego budują wiarygodność wizualną, którą algorytm ocenia pośrednio przez zaangażowanie użytkownika.
Expertise — Ekspertyza
- Schema Physician z atrybutami medicalSpecialty i knowsAbout – precyzyjne określenie specjalizacji w kodzie strony, zrozumiałe dla algorytmu bez interpretacji treści.
- Linki do publikacji naukowych – profil Google Scholar i ORCID dr. Szyburskiego podlinkowany ze strony jako weryfikowalne źródło ekspertyzy. Google może samodzielnie sprawdzić dorobek naukowy autora treści.
- Sekcja certyfikatów i szkoleń – tytuł specjalisty, certyfikaty EAU, ukończone kursy kliniczne – wszystkie ze skanami lub linkami do rejestru. Nie twierdzenie, a dokument.
Authoritativeness — Autorytet
- ZnanyLekarz.pl jako weryfikowalne zewnętrzne potwierdzenie – profil na ZnanyLekarz.pl z opiniami pacjentów to jeden z najsilniejszych sygnałów autorytetu dla polskich stron medycznych. Link w schema sameAs powiązał obie encje dla Google.
- Cytowania w serwisach medycznych – pozyskanie wzmianek i linków z portali onkologicznych, stron szpitali i uczelni medycznych. Każdy link z instytucji akademickiej lub szpitala klinicznego to mocny sygnał autorytetu domenowego.
- Powiązanie z miejscem pracy – link ze strony instytucji, w której dr Szyburski pracuje, z wzajemnym oznaczeniem w schema worksFor.
Trustworthiness — Zaufanie
- Pełne dane NAP – Name, Address, Phone spójne na stronie, w GBP i w katalogach medycznych. Niespójność NAP to sygnał nierzetelności dla algorytmu.
- Pełna polityka prywatności i RODO – strona medyczna zbiera dane wrażliwe przez formularze kontaktowe i rejestracyjne. Kompletna dokumentacja RODO to nie tylko wymóg prawny – to sygnał zaufania dla Google i dla pacjenta.
- Usunięcie wszystkich obietnic medycznych – każde zdanie z treści strony, które zawierało nieuprawnione twierdzenia o skuteczności leczenia, zostało przepisane zgodnie z wytycznymi EAU i z poszanowaniem KEL. To działanie chroniło klienta prawnie i poprawiało ocenę strony przez Quality Raters.
Schema Physician i MedicalWebPage — dlaczego to nie jest zwykły LocalBusiness
Jednym z najczęstszych błędów, jakie widzę na stronach lekarzy zbudowanych przez niewyspecjalizowane agencje, jest zastosowanie schema LocalBusiness zamiast Physician lub MedicalBusiness. To fundamentalna pomyłka typologiczna – dla Google to różnica między firmą ślusarską a kliniką onkologiczną.
Hierarchia schema dla stron medycznych
Schema Physician dziedziczy po MedicalBusiness, które dziedziczy po LocalBusiness. Każdy poziom dodaje atrybuty specyficzne dla danego kontekstu. Dla dr. Szyburskiego wdrożyłem schema Physician z następującymi atrybutami krytycznymi:
- medicalSpecialty – Oncology, Radiology – precyzyjne określenie specjalizacji z vocabularium schema.org/MedicalSpecialty
- knowsAbout – schema MedicalCondition z kodem ICD-10 C61 (rak prostaty), brachyterapia, radioterapia stereotaktyczna – enkapsulacja wiedzy eksperta w danych strukturalnych
- hasCredential – tytuły naukowe i certyfikaty jako schema EducationalOccupationalCredential
- alumniOf – uczelnia medyczna jako schema EducationalOrganization
- worksFor – instytucja medyczna jako schema MedicalOrganization
MedicalWebPage — każda podstrona jako osobna encja medyczna
Schema MedicalWebPage wdrożyłem na każdej podstronie dotyczącej konkretnego schorzenia lub procedury. Kluczowe atrybuty:
- reviewedBy – powiązanie z profilem Physician dr. Szyburskiego jako recenzenta treści medycznej
- lastReviewed – data ostatniej weryfikacji merytorycznej treści (Google interpretuje ten atrybut jako sygnał aktualności treści medycznej)
- medicalAudience – Patient lub Clinician w zależności od poziomu specjalistyczności treści
FAQPage dla pytań pacjentów
Wdrożyłem 8 pytań FAQ bezpośrednio odpowiadających na zapytania, które pacjenci wpisują w Google przed pierwszą wizytą: jak przebiega badanie, ile trwa leczenie, jakie są efekty uboczne, kiedy wyniki. Każde pytanie to osobny wynik rozszerzony (rich snippet) potencjalnie wyświetlany w SERP bez klikania w wynik. Dla pacjenta szukającego informacji o leczeniu raka prostaty – to moment zaufania budowany zanim jeszcze odwiedzi stronę.
Walidacja schema
Każdy schemat przeszedł walidację przez Google Rich Results Test i Google Search Console Enhancement Report. Żaden błąd krytyczny, żadne ostrzeżenie o brakujących wymaganych polach. Czysta implementacja to warunek konieczny żeby dane strukturalne faktycznie działały, a nie tylko były obecne w kodzie.
Wyniki — pozycja 3.3, CTR 4.7% i co te liczby oznaczają dla praktyki medycznej
Dane, które podaję, pochodzą z Google Search Console projektu szyburski.pl i są dostępne do weryfikacji przez właściciela konta. Zacznę od interpretacji, bo same liczby bez kontekstu są mało użyteczne.
Pozycja 3.3 – co to znaczy w praktyce. Średnia pozycja w GSC to nie „strona zajmuje miejsce 3. w Google”. To mediana rozkładu pozycji dla wszystkich fraz, na które strona się wyświetla. Pozycja 3.3 oznacza, że większość fraz rankuje w pierwszej piątce wyników – mix fraz na pozycji 1–2 i fraz na 4–5, dający medianę około 3. Dla fraz medycznych z intencją nawigacyjną (pacjent szuka konkretnego lekarza lub specjalizacji) pozycja TOP3 to praktycznie monopol na ruch – poniżej pozycji 5 liczba kliknięć spada dramatycznie.
CTR 4.7% – benchmark dla fraz medycznych. Średni CTR dla pozycji 3. w Google wynosi w większości branż około 4–6%. CTR 4.7% oznacza, że tytuły stron i meta descriptions są dobrze dopasowane do intencji wyszukiwania – użytkownik klika, bo widzi w wyniku odpowiedź na swoje pytanie. Dla stron medycznych, gdzie użytkownik jest szczególnie selektywny i porównuje kilka wyników przed kliknięciem, CTR powyżej 4% to dobry wskaźnik trafności komunikatu w SERP.
Jak te liczby przekładają się na pacjentów. Konwersja dla strony lekarza to nie sprzedaż – to kontakt: telefon, formularz rejestracyjny, zapytanie o termin wizyty. Przy odpowiednim poziomie ruchu organicznego i dobrze zoptymalizowanym CTA na stronie, każdy procent CTR to realni pacjenci, którzy trafili do gabinetu przez Google, a nie przez polecenie. Dla wąskiej specjalizacji onkologicznej z ograniczoną lokalnie liczbą specjalistów – widoczność organiczna może wypełnić cały terminarz.
[DANE GSC — Sebastian uzupełni konkretnymi frazami, wolumenami i łączną liczbą wyświetleń z okresu objętego case study]
Lekcja dla lekarzy, prawników i doradców — jak budować online presence w kategoriach wysokiego ryzyka
Projekt szyburski.pl dał mi materiał do przemyśleń, który stosuję w każdym kolejnym projekcie YMYL. Trzy zasady, które wdrażam zawsze – niezależnie od tego, czy to onkolog, radca prawny czy doradca podatkowy.
Trzy zasady YMYL SEO które stosuję zawsze
- Autor treści musi być zidentyfikowany i weryfikowalny. Anonimowe treści na stronach YMYL to dyskwalifikacja algorytmiczna. Każda podstrona z poradą medyczną, prawną lub finansową musi mieć przypisanego autora z linkiem do pełnego biogramu, kwalifikacji i zewnętrznych źródeł potwierdzających ekspertyzę.
- Każde twierdzenie musi mieć źródło. Nie „badania pokazują”, ale link do konkretnego badania. Nie „zgodnie z wytycznymi”, ale link do konkretnych wytycznych EAU, NRA lub KNF. To wymóg zarówno algorytmiczny, jak i etyczny.
- Compliance prawny to część SEO. Strona lekarska naruszająca KEL, strona prawnicza naruszająca zasady reklamy adwokackiej lub strona doradcy finansowego naruszająca regulacje KNF – każda z nich jest narażona nie tylko na kary algorytmiczne, ale na realne konsekwencje regulacyjne. Audyt SEO dla YMYL zawsze obejmuje u mnie przegląd treści pod kątem compliance branżowego.
Dlaczego „szybkie SEO” jest szczególnie niebezpieczne dla YMYL
Keyword stuffing, kupowane linki z farm, AI-generowana treść bez merytorycznej weryfikacji – wszystkie techniki, które w branżach niskiego ryzyka mogą dać krótkoterminowy wynik, w YMYL prowadzą do algorytmicznej kary, którą trudno odwrócić. Google Core Updates historycznie uderzają najsilniej właśnie w niskiej jakości treści medyczne i finansowe. Odbudowa autorytetu domeny po penalizacji w YMYL to projekt na 12–18 miesięcy. Warto zrobić to raz, dobrze – zamiast dwa razy.
Pracuję z lekarzami, prawnikami i doradcami finansowymi, którzy szukają specjalisty rozumiejącego specyfikę ich branży – nie tylko narzędzia SEO. Moje certyfikaty i dokumentację znajdziesz w osobnej sekcji serwisu.
Najczęściej zadawane pytania
Czym jest YMYL i jak wpływa na pozycjonowanie strony medycznej?
YMYL – Your Money or Your Life – to kategoria stron, które Google ocenia według najsurowszych kryteriów jakości, bo ich treść może mieć bezpośredni wpływ na zdrowie, bezpieczeństwo lub finanse użytkownika. Strony medyczne to jądro tej kategorii. W praktyce oznacza to, że algorytm Google i jego ludzcy oceniający (Quality Raters) przykładają do takich stron znacznie wyższe wymagania w zakresie E-E-A-T – doświadczenia, ekspertyzy, autorytetu i zaufania – niż do stron o tematyce rozrywkowej czy lifestylowej. Pozycjonowanie strony medycznej bez zrozumienia YMYL to jak budowanie domu bez fundamentów: może stać przez chwilę, ale przy pierwszym silnym wietrze (Core Update) posypie się. Praktyczny skutek dla lekarza szukającego widoczności w Google: nie wystarczy napisać artykuł o chorobie. Treść musi być napisana lub zweryfikowana przez identyfikowalnego eksperta, oparta na aktualnych wytycznych klinicznych, pozbawiona nieuprawnionej obietnicy skuteczności leczenia i technicznie poprawna w warstwie danych strukturalnych. Każdy z tych elementów ma swój odpowiednik w sygnałach, które algorytm bierze pod uwagę przy ocenie rankingu.
Jak Google weryfikuje kwalifikacje lekarza?
Google nie weryfikuje kwalifikacji lekarza w sensie prawnym – nie ma dostępu do rejestrów medycznych ani nie sprawdza dyplomów. Weryfikuje natomiast spójność sygnałów internetowych, które potwierdzają ekspertyzę autora treści. Robi to przez kilka mechanizmów jednocześnie. Po pierwsze: dane strukturalne schema Physician z atrybutem hasCredential, alumniOf i worksFor – te informacje są zakodowane w stronie i Google odczytuje je wprost. Po drugie: zewnętrzne profil w wiarygodnych serwisach medycznych – ZnanyLekarz.pl, Rejestr Naczelnej Izby Lekarskiej, strona instytucji zatrudniającej. Jeśli imię i specjalizacja lekarza pojawiają się w spójny sposób na kilku niezależnych, autorytatywnych źródłach, algorytm buduje pozytywny obraz encji. Po trzecie: dorobek publikacyjny – profil Google Scholar lub ORCID podlinkowany ze strony to dla Google bezpośredni dostęp do weryfikowalnego dorobku naukowego. Kumulacja tych sygnałów tworzy obraz eksperta – i to jest konkretna praca, którą wykonuję przy każdym projekcie SEO dla lekarza.
Czy można pozycjonować stronę lekarza bez podawania cen?
Tak – i w wielu przypadkach brak cen na stronie medycznej jest uzasadniony zarówno prawnie, jak i biznesowo. Ceny usług medycznych zależą od indywidualnego planu leczenia, użytego sprzętu i długości procedury – podawanie jednostkowej ceny może być mylące lub niemożliwe bez konsultacji. Z perspektywy SEO brak cen nie dyskwalifikuje strony z rankowania, ale ma wpływ na pewien typ zapytań: użytkownicy wpisujący frazy z intencją transakcyjną, np. „brachyterapia Warszawa cena”, mogą preferować wyniki, które dają jakąś odpowiedź. Rekomendowanym kompromisem jest sekcja „Jak wygląda wycena leczenia” lub FAQ z wyjaśnieniem procesu ustalania kosztów, bez podawania sztywnych kwot. To odpowiada na intencję użytkownika bez narażania lekarza na problem z nieaktualnymi cenami. Z perspektywy prawnej: reklama usług medycznych w Polsce jest regulowana przez KEL i ustawę o działalności leczniczej. Każda informacja cenowa musi być pełna i nieinterpretowalna jako obietnica skuteczności. Sprawdzam zgodność komunikacji cenowej z tymi wymogami przy każdym projekcie medycznym.
Jak długo trwa budowanie E-E-A-T dla nowej strony medycznej?
Szczery i niezbyt wygodny answer: E-E-A-T medyczne to projekt na 6 do 18 miesięcy, zależnie od punktu startowego i branży. Dla strony istniejącego lekarza z dorobkiem naukowym i wieloletnią praktyką – prace techniczne (schema, biogram, linki zewnętrzne, usunięcie błędów) mogą przynieść wymierne wyniki w 3–4 miesiące. Algorytm ma wtedy dużo pozytywnych sygnałów do zaindeksowania i oceny. Dla zupełnie nowej strony lekarza zaczynającego karierę, bez publikacji, bez obecności w katalogach medycznych, bez recenzji – to jest dłuższy proces, bo E-E-A-T buduje się przez akumulację wiarygodnych sygnałów zewnętrznych, a te potrzebują czasu. Nie można kupić autorytetu medycznego overnight. Można go natomiast systematycznie budować: każda recenzja na ZnanyLekarz.pl, każda wzmianka w portalu onkologicznym, każda nowa publikacja naukowa to cegiełka w fundamencie autorytetu, który Google coraz mocniej nagradza. Dla porównania: projekt szyburski.pl startował ze strony z istniejącym dorobkiem, ale technicznie zaniedbanej. To scenariusz szybszej poprawy niż start od zera.
Czy ZnanyLekarz.pl pomaga w SEO strony lekarza?
Tak – i to na kilka niezależnych sposobów. Po pierwsze: ZnanyLekarz.pl to jeden z najwyższych autorytetów domenowych w polskim internecie w kategorii medycznej. Link z profilu na ZnanyLekarz.pl do strony własnej lekarza to wartościowy sygnał linkowy z tematycznie powiązanego, wysoce wiarygodnego źródła. Po drugie: profil na ZnanyLekarz.pl jest indeksowany przez Google niezależnie od strony własnej i dla wielu fraz nawigacyjnych (szukanie lekarza po nazwisku lub specjalizacji) pojawia się na pierwszej stronie wyników. To oznacza, że lekarz z wypełnionym profilem może mieć dwa wyniki na pierwszej stronie Google – własną stronę i profil ZnanyLekarz.pl. Po trzecie: recenzje na ZnanyLekarz.pl to weryfikowalne opinie pacjentów, które Google może odczytać jako sygnał zaufania dla lekarza jako podmiotu (encji) w rozumieniu grafu wiedzy. Połączenie własnej strony z profilem ZnanyLekarz.pl przez atrybut schema sameAs w danych strukturalnych pozwala algorytmowi powiązać obie encje i akumulować sygnały autorytetu z obu źródeł jednocześnie. W każdym projekcie medycznym, który prowadzę, konfiguracja tego powiązania jest standardowym elementem wdrożenia.
Jakie błędy SEO są najczęstsze na stronach medycznych?
Na podstawie audytów, które przeprowadziłem dla stron lekarzy, klinik i gabinetów – lista najczęściej powtarzających się problemów jest zadziwiająco powtarzalna. Keyword stuffing w nagłówkach i atrybutach alt – najpopularniejszy błąd, często efekt pracy agencji, które „optymalizowały” stronę mechanicznie bez rozumienia YMYL. Brak sekcji kwalifikacji autora treści – Google nie może zidentyfikować eksperta, który napisał lub zweryfikował treść medyczną. Brak schema Physician lub MedicalWebPage – algorytm nie wie, że ma do czynienia ze stroną medyczną eksperta. Obietnice medyczne w meta description lub treści – naruszenie zasad reklamy usług medycznych i sygnał niskiej jakości dla Quality Raters. One-page site bez podziału na specjalności – jeden URL nie może efektywnie rankować dla wszystkich procedur lekarza. Brak aktualizacji treści – starsze wytyczne kliniczne bez oznaczenia daty weryfikacji to dla algorytmu sygnał nieaktualności. Wszystkie te błędy znalazłem w audycie szyburski.pl. Wdrożenie poprawek w każdym z tych obszarów było częścią prac, które przełożyły się na wyniki opisane w tym case study.
Współpracujesz ze specjalistą który rozumie Twoją branżę?
Jeśli jesteś lekarzem, prawnikiem, doradcą finansowym lub specjalistą w dowolnej branży YMYL – Twoja strona jest oceniana przez Google według standardów, których większość agencji SEO po prostu nie zna. Keyword stuffing, kupowane linki i AI-generowana treść bez weryfikacji to w Twojej kategorii nie tylko ryzyko algorytmiczne, ale realne ryzyko prawne i reputacyjne.
Pracuję z ekspertami YMYL od lat. Rozumiem KEL, wytyczne EAU i NCCN, zasady reklamy adwokackiej i regulacje KNF – nie dlatego, że jestem prawnikiem czy lekarzem, ale dlatego, że dobry specjalista SEO musi znać zasady branży, w której pracuje dla klienta.
Jeśli chcesz wiedzieć, jak stoi Twoja strona pod kątem E-E-A-T i YMYL – zacznij od bezpłatnego audytu. Zadzwoń lub napisz – wycena i wstępna analiza w 24 godziny.